Waksman pisze: 12 lis 2023, 17:52Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Pojęcie ustawy specjalnej jest bardzo potrzebne, bo rozróżnia ustawy kluczowe, od ustaw zmieniających kilka drobnych przepisów. Ustawy specjalne są ustawami o instytucjach państwowych, np. o Policji, o uniwersytecie, o sądach, o edukacji itd., a ustawy zwykłe są o wszystkim innym - o obywatelstwie, o gospodarce, o podatkach itd. Jestem przeciwny usunięciu z Konstytucji i naszego prawodawstwa ustaw specjalnych.
Ja też uważam, że musi być rozróżnienie między ustawami specjalnymi a zwykłymi. Ale nie sądzę, że kryterium dla tego rozróżnienia powinno być to, czy ustawa reguluje działanie instytucji państwowej, czy też nie reguluje. Na dobrą sprawę, wszystkie rzeczy w tym kraju podlegają jakiejś instytucji. Ustawa o gospodarce? Jeśli powołamy w niej do życia Bank Centralny albo administrację konta w MBP, to już musimy ją zaliczyć do ustaw specjalnych. Ustawa o podatkach? Jeśli powołamy administrację skarbową w tej samej ustawie, która pobierałaby podatki i pilnowała obowiązku ich spłaty, to mamy już ustawę specjalną.
Natomiast ironicznie, ustawa o obywatelstwie, w której zawarta jest bardzo wrażliwa kwestia utraty obywatelstwa, jest jedynie ustawą zwykłą, bo nie reguluje działania żadnego organu, np. Urzędu ds. Nowych Obywateli. Możemy poprzez większość zwykłą przepchnąć przez Kongres kontrowersyjne przepisy odbierania obywatelstwa, za to zmiana ustawy o radzie języka nordackiego (która na dobrą sprawę mogłaby bez problemu działać nawet niezależnie od władzy, oddolnie i nie być regulowana ustawowo) wymaga od nas większości kwalifikowanej.
Możemy napisać inną definicję ustawy specjalnej... Ale znowu pojawią się wyjątki, w których zdrowy rozsądek podpowiada nam, że jakaś sprawa jest na tyle niekluczowa, by nie być ustawą specjalną, ale definicja nakaże nam uznać ją za ustawę specjalną. I na odwrót - mamy istotne przepisy, np. te o utracie obywatelstwa, a Kongres może taką ustawę przegłosować jako ustawę zwykłą.
Do każdej ustawy raczej powinniśmy podchodzić indywidualnie i decydować się samemu, do jakiej kategorii ją zakwalifikujemy, a nie kierować się z góry narzuconym warunkiem...
Jeśli jednak upieramy się przy nadaniu ustawie specjalnej jakiejś sztywnej definicji, to na pewno powinna ona brzmieć inaczej, aniżeli obecnie.