Erik Otton von Hohenburg pisze: 24 lut 2026, 11:53Jak sądzę pomysłodawca nigdy nie słyszał maksymy nieznajomość prawa szkodzi - to, że ktoś jest zbyt leniwy by przeczytać 5 stron kodeksu, dowodzi że problem leży w nim, a nie w kodeksie ja rozumiem i byłbym gotów się zgodzić z tym stwierdzeniem jakbyśmy przekopiowali 218 stron Kodeksu Cywilnego z którym nikt nie miałby czasu się zapoznać, tyle że nasz kodeks byłby odpowiednio krótszy, jak na ironie zakłada również, że Winkulijczyk chcący wziąść rozwód, czy odziedziczyć spadek będzie miał czas fedrować w dzienniku ustaw i zastanawiać się czy w tej konkretnej materii regulacją jest uchwała o upiorstwie, ustawa o walce z degeneracją, czy może dekret barona Trintzu w sprawie uprawy cebulii, czy może któryś z 11 czy tam 50 aktów prawnych wyprodukowanych w drodze legislacyjnej biegunki. Zaś to, że obecna konstytucja się WE nie podoba, nijak ma się do faktu że na dzień dzisiejszy ma moc obowiązującą, jeśli się to jaśniepanu nie podoba to zawsze może wycofać projekt i zaczekać do czasu aż obecna konstytucja przestanie obowiązywać.
Z tą nieznajomością prawa to też nie ma co przesadzać.
No zakładam, że w takim wypadku to po prostu zgłosi sprawę do Folkstagu i wspólnie się będziemy zastanawiać. Poza tym jak ktoś chce to mógłby stworzyć jakiś zwód praw i na tej podstawie działać. Ja w sumie lubię jak jest trochę taki chaotyczny system prawa, który bardziej organicznie się kształtuje. Gdzie można powoływać się na jakieś zapomniane sprawy, precedensy, robić jakieś erudycyjne wywody, etc.
Erik Otton von Hohenburg pisze: 24 lut 2026, 11:53Po drugie jaki jest powód aby ZW uznawało ogłoszenie śmierci za obiektywny fakt? jeżeli napiszę w internecie nawet pod rzeczywistym imieniem i nazwiskiem, że "umarłem", to w Polsce żaden poważny urząd tego nie uzna do czasu aż lekarz nie wystawi aktu zgonu ew. przez okres 10 lat nie będę dawał oznak życia, dlaczego więc my nie moglibyśmy zastosować tego typu kryterium przy uznawaniu kogoś za zmarłego? Tylko proszę o choć jeden merytoryczny argument, a nie odpowiedz w stylu "bo tak jest fajnie".
Ja uznaję, że ktoś umarł niekoniecznie przez to, że sam to ogłosił - tylko przez to, że został powszechnie uznany za zmarłego. Więc to jest bardziej uznanie prawnych skutków faktu, który już zaistniał społecznie.
Poza tym - no, bo w mikronacjach nie istnieją rzeczywiste ciała, które można uśmiercić, no. W prawdziwym życia każdy ma prawo się np. zabić i już nie będzie musiał dalej żyć. W mikroświecie można tylko ogłosić swoją śmierć.
I myślę, że są czasem ku temu dobre powody - chęć zerwania z poprzednią postacią, jej narracją, jakimiś fundamentalnymi cechami. Tak było na przykład w przypadku Novaka, gdzie chodziło chyba to, że osoba chciała zmienić dość ważną cechę postaci (płeć) - więc po prostu stworzyła nową.
Ja też nie lubię jak ktoś zmartwychwstaje jako ta sama postać, no ale tak się dzieje i tak.