Burek pisze: 29 mar 2026, 18:49W zasadzie do stateczki należały do KSZ, czyli rozumiem że KSZ (albo jej jednostki na Ramandii) to własność SRV?
duch wolności, tolerancji i radości z zabawy btw
Panie Premierze, to, co zrobił Pan w Porcie Ramandia, to nie jest polityka - to ponura parodia rządzenia. Wykorzystując nadane sobie samemu uprawnienia, targnął się Pan nie tylko na majątek sojuszniczej Republiki Volkianu, ale bez mrugnięcia okiem zagrabił Pan sprzęt wojskowy Królewskich Sił Zbrojnych Związku Winkulijskiego.
Przybył Pan na wyspę w momencie najcięższej próby. Żołnierze od miesięcy nie widzieli żołdu, a V Flota Ochrony Wybrzeża, doprowadzona do ostateczności, de facto wypowiedziała posłuszeństwo. Co zrobił w tej sytuacji Minister Stanu? Czy podjął Pan próbę przywrócenia dyscypliny? Czy starał się Pan ratować struktury państwa i wypłacić zaległe żołdy? Skądże. Potraktował Pan ten tragiczny chaos jako idealną okazję biznesową.
Przyznaje się Pan otwarcie do użycia „brzęczącego argumentu” - zwyczajnej łapówki - by pozyskać trzy patrolowce projektu Honest. To skandal bez precedensu w historii naszej administracji! Jako Minister Spraw Wewnętrznych, zamiast zaprowadzić porządek i wyciągnąć konsekwencje wobec buntowników, wszedł Pan z nimi w korupcyjny układ. Opłacił Pan lojalność zdeprawowanych jednostek, by w zamian za gotówkę oddały Panu mienie państwowe. To nie jest służba, to paserstwo sprzętu wojskowego i świadome dobijanie własnej armii.
Najbardziej uderzający jest jednak fakt, że te trzy okręty Marynarki Wojennej nie zostały przejęte dla dobra publicznego czy innego resortu. One stały się częścią Pana „prywatnej wyprawy” - osobistego przedsięwzięcia barona von Trinitz. Sprawa Ramandii to dowód na to, że potrafi Pan bez skrupułów żerować na nieszczęściu własnych podwładnych. Zamiast ratować V Flotę, Pan ją po prostu rozkradł. Zamiast nakarmić uchodźców i marynarzy, kupił Pan ich lojalność srebrnikami, by służyli Pana prywatnym zachciankom.
Posłużenie się „szeroką interpretacją Konstytucji”, by wystawić upoważnienie osobie prywatnej - czyli samemu sobie - to jawna kpina z prawa i z nas wszystkich. To nie jest zarządzanie kryzysowe, Panie Premierze. To piractwo państwowe w najczystszej formie. Każdy kolejny dzień Pana u władzy to ryzyko, że jutro, w imię kolejnej „przygody”, zrekwiruje Pan kolejny resort lub całą prowincję.