Czasopismo "Orda" - strim
: 23 cze 2025, 20:09
Czasopismo "Orda" powraca po dłuższej przerwie w luźniejszej i nieregularnej formie, znanej z "Tajemniczego Pollinu".
Stepu nie da się zdobyć
Ziemie Ordy nigdy nie były łatwe do zrozumienia – ani przez wrogów, ani przez sojuszników. Wrogowie niejednokrotnie pozornie podbijali step i oznaczali go na mapach jako swoje terytorium, ale nigdy nie potrafili go w pełni zdobyć i narzucić mu swojej kultury.
Dzisiaj, gdy na horyzoncie naszej rzeczywistości pojawia się Federacja Nordacka, głosy mieszkańców Nowej Ordy dzielą się między nadzieję a nieufność.
Nie da się ukryć – wielu Ordyjczyków reaguje z rezerwą. Współpraca? Być może. Ale asymilacja i budowa narodu nordackiego? To słowo wywołuje nieufne spojrzenia i budzi skojarzenia z okresem radzieckim i Federacją Brodryjską. Ordyjczycy długo walczyli o samostanowienie. O ile traktat lenny z Nan Di został przyjęty ze zrozumieniem ze względu na wspólne interesy gospodarcze i militarne, to stowarzyszenie z Federacją Nordacką jest często traktowane jako egzotyczny sojusz.
Z drugiej strony są też tacy, którzy dostrzegają w integracji szansę na nowe życie kulturalne – zastrzegając przy tym, że musi to być partnerstwo równych, a nie podległość. Ordyjscy naukowcy, pisarze, artyści i działacze społeczni już stawiają pytania o wspólne inicjatywy, ale czynią to ostrożnie, badając teren.
Ostrożność jest przywilejem Ordyjczyków, którzy dwa lata temu wywalczyli sobie pełną niepodległość. Nie musimy rzucać się w ramiona obcej struktury – stoimy wyprostowani, oceniając, negocjując, słuchając. Nowa Orda nie musi się spieszyć. To my ustalamy rytm marszu.
Wśród wszystkich wątpliwości dotyczących przyszłości jedno pozostaje pewne: duch Ordy nie jest na sprzedaż. Można z nami rozmawiać, można próbować nas zrozumieć – ale nie można nas zdobyć.
Stepu nie da się zdobyć
Ziemie Ordy nigdy nie były łatwe do zrozumienia – ani przez wrogów, ani przez sojuszników. Wrogowie niejednokrotnie pozornie podbijali step i oznaczali go na mapach jako swoje terytorium, ale nigdy nie potrafili go w pełni zdobyć i narzucić mu swojej kultury.
Dzisiaj, gdy na horyzoncie naszej rzeczywistości pojawia się Federacja Nordacka, głosy mieszkańców Nowej Ordy dzielą się między nadzieję a nieufność.
Nie da się ukryć – wielu Ordyjczyków reaguje z rezerwą. Współpraca? Być może. Ale asymilacja i budowa narodu nordackiego? To słowo wywołuje nieufne spojrzenia i budzi skojarzenia z okresem radzieckim i Federacją Brodryjską. Ordyjczycy długo walczyli o samostanowienie. O ile traktat lenny z Nan Di został przyjęty ze zrozumieniem ze względu na wspólne interesy gospodarcze i militarne, to stowarzyszenie z Federacją Nordacką jest często traktowane jako egzotyczny sojusz.
Z drugiej strony są też tacy, którzy dostrzegają w integracji szansę na nowe życie kulturalne – zastrzegając przy tym, że musi to być partnerstwo równych, a nie podległość. Ordyjscy naukowcy, pisarze, artyści i działacze społeczni już stawiają pytania o wspólne inicjatywy, ale czynią to ostrożnie, badając teren.
Ostrożność jest przywilejem Ordyjczyków, którzy dwa lata temu wywalczyli sobie pełną niepodległość. Nie musimy rzucać się w ramiona obcej struktury – stoimy wyprostowani, oceniając, negocjując, słuchając. Nowa Orda nie musi się spieszyć. To my ustalamy rytm marszu.
Wśród wszystkich wątpliwości dotyczących przyszłości jedno pozostaje pewne: duch Ordy nie jest na sprzedaż. Można z nami rozmawiać, można próbować nas zrozumieć – ale nie można nas zdobyć.