Pominiemy fragment o wewnętrznej sytuacji w Winkulii, bo to nas w tym przypadku nie interesuje. Robiąc duży skok idziemy do fragmentów, w których mowa o II Federacji Nordackiej.
AK: Od razu przepraszam że generalizuję, ale rozumiem, że jak Waksman przyjdzie
za trzy miesiące, z ponownym zaproszeniem do II FNu, to odpowiedzią rządu będzie
nadal stanowcze "nie"?
MŻ: Tak, powiedzieliśmy "nie" i tak będzie. Jednak jeśli jakaś grupa obywateli
będzie tego chciała, to jestem gotowy na rozpisanie następnego referendum.
Aczkolwiek nie wierzę, że zdanie naszych krajan się zmieni.
I tutaj się zaczyna. Waksman nie przyjdzie, bo wie, że to nic nie da. Betonu łbem nie przebijesz jak to się mówi. Nie mówiąc już o tym, że za rządów Partii Demokratycznej nikt zmuszał czy namawiał do wstąpienia do Nordaty nie będzie. Celem polityki zagranicznej II Federacji powinna być polityka polegająca na pokazaniu pozostałym krajom kontynentu co tracą nie będąc razem z nami. Federacja nie będzie się prosić innych - to inni będą prosić się Federacji. Przez to właśnie nie podzielam zdania Mateusza, że "zdanie naszych krajan się nie zmieni". Nigdy nie można mówić nigdy.
AK: Czy z Winkulii stara się zrobić tego "złego" bo nie dołączyliśmy do nowej
Federacji? Czytając niektóre dyskusje można wyczuć rozczarowanie, a wręcz
niezrozumienie, naszymi poglądami na ten temat.
MŻ: Nie chciałbym używać tutaj ostrych słów, ale masz absolutną rację, że tak to
trochę brzmi. Szczególnie jak się przeczyta ten program wyborczy Opcji
Konserwatywnej, w którym jesteśmy przykładem "zgubnej drogi" jaką ma być
najzwyklejsze utrzymywanie dobrych stosunków dyplomatycznych z Sarmacją. Przy
czym ja osobiście myślę, że pod tą częścią programu podpisują się po cichu inni
politycy federacyjni, w tym także ci z Partii Demokratycznej.
Wracając jednak do Twojego pytania, to owszem, wyczuć można wyraźnie
rozczarowanie z ich strony. A to świadczy o tym, iż Winkulia rzeczywiście stała się
państwem silnym i wartościowym. Nie imperium - w taką megalomanię popadać nie
możemy, ale Związek Winkulijski już nie jest na poziomie tamtego ZW Uchastoka i
Egvala, czy późniejszej Winkulijskiej Republiki Egvallandu. My naprawdę mamy
jakąś wartość i - z tego co zauważamy - ta wartość by się przydała twórcom II
Federacji być może do legitymizacji tego tworu na arenie międzynarodowej, może
właśnie przed tą Sarmacją, którą oficjalnie tak pogardzają, ale przecież nienawiść jest
niejednokrotnie owocem lęku.
Warto tutaj przywołać poglądy naszego szanownego współobywatela - Erika Ottona
von Hohenburga, który wielokrotnie twierdził, że Winkulia, jako jedyna z tej grupy
państw stanowiącej obiekt zainteresowania pannordackich ideologów, tworzy quality
content i nierzadko oskarżał, że za czasów I Federacji to Winkulijczycy ciągnęli ten
kraj, podczas gdy reszta na tym żerowała. Nie mówię, że ta teoria jest prawdziwa, ale
warto ją mieć na uwadze, kiedy widzimy tego typu reakcje ze strony zwolenników
pannordatyzmu.
Czytając tekst dalej Pan Mateusz twierdzi, że rozczarowanie wynika wyłącznie ze względu na to, że Winkulia jest państwem "silnym i wartościowym". Nie przeczę temu, że Winkulia jest silnym i wartościowym krajem, ale to nie to spowodowało niesmak. Rozczarowanie było, i wcale się nie dziwię dlaczego. Winkulijczycy, nie wszyscy co prawda, uczestniczyli w rozmowach zjednoczeniowych. Ba, przedstawiali nawet wizję na przyszłą Federację. Nic nie wskazywało na to, że Związek opowie się przeciwko dołączeniu. Gdy prace nad wszystkim powoli się kończyły, nagle ni stąd ni z owąd, widzimy Erika - jedną z osób uczestniczących w rozmowach, wklejającego sobie w podpis na forum plakat anty-zjednoczeniowy. Wiadomo, ma do tego prawo, ale jeśli docelowo miało tak być dlaczego w ogóle dołączył do rozmów? Przecież to dosłowne marnowanie swojego czasu. Z takiego zachowania można wywnioskować jedno - "Albo jednoczymy się na naszych warunkach, albo nie jednoczymy się wcale". Odnośnie wartości na arenie międzynarodowej - myślę, że bez Winkulii jesteśmy tak samo wartościowi jak jesteśmy teraz. Czytając te słowa odczuwam tutaj mocny pstryczek w nos, jakoby II FN nie posiadało żadnej wartości. Smutne, że ktoś chce się z nami zaprzyjaźnić, ale zachowuje się tak, jakby chciał nam dać do zrozumienia, że jesteśmy bez wartości.
Wyznawcy pannordatyzmu cenią Winkulię nie ze względu na ten "quality content" (jak tam wasza biblioteka? ?), lecz ze względu na jej położenie. Pannordatyzm to ideologia wyznająca ZJEDNOCZENIE SIĘ NORDATY, a nie ZJEDNOCZENIE SIĘ NORDATY, ALE TYLKO Z KRAJEM QUALITY CONTENT. Jest to mylne rozumienie całej idei które pokazuje, że Pan Żmigrodzki nie do końca wie o czym mówi. Nie pojmuję też tego robienia z Winkulii "jedynego twórcy dobrego contentu na Nordacie". Brzmi to strasznie samolubnie, czyż nie? Winkulia nie ciągnęła I Federacji, bo Winkulia nie była w niej od początku. I FN miało się świetnie na początku, w środku i na końcu. Nigdy nie było tak, że ktoś dawał więcej, ktoś dawał mniej - wszyscy starali się dawać po równo. Rozczarowanie wynika też z tego, że zachowujecie się momentami jak zwykłe buce, Mateuszu.
Od razu zdementuję tutaj domysły Pana Żmigrodzkiego - nie, żaden polityk Partii Demokratycznej nie podpisuje się pod słowami z programu KK odnośnie Sarmacji. Jesteśmy zdania, że relacje z każdym należy utrzymać stabilne, i przyjazne.
MŻ: [...] państw nieuczestniczących w Federacji i w Bastionie jest kilka, ale no naturalnie tutaj na myśl przychodzi nasz kraj. Głównie przez to, że chyba tylko my tak głośno potępiamy tą obłudę pannordatyzmu, pseudoirredentyzmu itp. Jest jeszcze Insulia, Hawiland, ale nigdy nie słyszałem, aby na tamte kraje spadał hejt z takich powodów, tym bardziej, że w Insulii spór nie jest o sam pannordatyzm i zasadność jego założeń, a to jaką formę uczestnictwa w II FN przyjąć - pełną akcesję, czy stowarzyszenie. A Hawiland już jest stowarzyszony, więc jedną nogą jest w tym FN. Jest jeszcze Czesnorad, przy czym nie wiem o ile inni traktują go poważnie - zresztą niesłusznie go lekceważą. Zatem - zostajemy tylko my i to chyba my jesteśmy tym "psem ogrodnika". W każdym razie, śmiać mi się chcę, jak to słyszę. Jeszcze kilka tygodni i napiszą o nas, że Winkulia jest "hieną Nordaty". Ogólnie to jeśli określenie to odnosi się do nas, to jest z gruntu fałszywe. My przecież nikomu integrować się nie bronimy. My nie robimy zbrojnych interwencji ani nie przeprowadzamy akcji politycznych w innych krajach, aby tylko nie weszły do FN lub Bastionu. Niech każdy kraj robi, to co chce. My uznajemy coś takiego jak prawo do samostanowienia i my ingerować tutaj nie zamierzamy. Ale wypowiedź ta po raz kolejny świadczy o tym, że Winkulia coś znaczy i dlatego kreuje się nas na wroga.
Tak, na Winkulię spada hejt właśnie za to potępianie, jak to nazwałeś, "obłudy pannordatyzmu". Nie dziwcie się, że jesteście hejtowani, skoro sami to robicie. "Potępianie" to jest właśnie hejt. Gdyby całość przybrała formę merytorycznej dyskusji z sensownymi argumentami przeciw, to zrozumiałbym to, i zaakceptował. Nie mogę jednak zaakceptować tego, że wasz negatywny pogląd na sprawę jest spowodowany tylko i wyłącznie przeszłością, nieudaną przeszłością. To jest prawdziwa obłuda, wasza obłuda, którą uznajecie za "bycie zdrowym". Nie bronicie się nikomu integrować, ale jak ktoś was zaprasza to przyjdziecie, będziecie sprawiać wrażenie zaangażowanych i zainteresowanych (z wyjątkami), po czym na końcu strzelicie wszystkim w pysk pozostawiając niesmak ze względu na wycofanie się. Niech każdy kraj robi co chce, ale nie zachowujmy się jak dzieci. Ostatnie zdanie to wybitnie mylna interpretacja otaczającej Pana Mateusza rzeczywistości.
AK: Ale to pokazuje że pojawia się nowy problem dla Winkulii. Czy Twój rząd
będzie próbował odwrócić ten trend i przekonać II Federację i Bastion że są w
błędzie?
MŻ: Próbować będziemy, przy czym należy postawić pytanie, czy oni dadzą się
przekonać? I czy po prostu według nich jesteśmy wrogiem "naturalnym", który może
być przyjacielem tylko wtedy, gdy będzie pod ich butem? Mam nadzieję, że tak nie
jest i dialog dyplomatyczny doprowadzi do ocieplenia w stosunkach
dyplomatycznych. Ale z drugiej strony jak czytam tą wypowiedź o "psie ogrodnika",
to po ludzku ręce mi opadają i zastanawiam się, czy to jest kwestia sfery prawdy, czy
sfery wyobrażeń.
Nie rozumiem idei "odwracania trendu i przekonywania II FN, że jest w błędzie" - ale jakim błędzie? Nikt nie uważa, że WInkulia jest wrogiem dla Federacji. Mam wrażenie, że Wy na siłę wmawiacie sobie to, żeby jakoś podbić swoje ego i z Nas uczynić "tych złych". Tak jak wy macie prawo do samostanowienia, tak my mamy prawo do niesmaku i głośnego jego wyrażania. Nie oznacza to jednak, że uważamy Was za wrogów, wręcz przeciwnie.
AK: Jak odniesiesz i do słów swojego kontrkandydata, że Winkulii straciła swoją szansę nie dołączając do II Federacji Nordackiej? Najpewniej szansę na "lepsze jutro".
MŻ: Że to stek bzdur. Szanuję bardzo Heńka, ale to typowy mikronauta zarażony chorobą, którą określa się mianem pannordatyzmu. Nie chcę nikogo obrażać, ale umówmy się: pannordatyzm to nie jest ideologia, czy doktryna polityczna, tylko jakiś zespół pewnych natręctw i obsesji, głównie na punkcie aktywności, czy walki z sarmatyzmem. A Winkulia tego typu tendencji nigdy nie reprezentowała: nigdy dla nas nie liczyła się aktywność za wszelką cenę i nie żyjemy jakimiś lękami. Oprócz tego jeśli ten projekt się nie powiedzie, a byśmy wzięli w nim udział, oznaczało by to, że zmarnowaliśmy cały swój dorobek, tylko po to, aby wziąć udział w kolejnej pannordackiej klapie. Podsumowując, jeśli według Wespucciego "lepszym jutrem" jest zarażenie się HIVem, to wolę gorsze jutro. Wybaczcie, ale takie jest moje zdanie.
To chyba najbardziej abstrakcyjny i niewiarygodny moment w całym wywiadzie. Mateuszu, znowu pokazujesz jak bardzo nie rozumiesz czym jest pannordatyzm. Uważasz to za "chorobę", bo ludzie go wyznający mają obsesję na punkcie aktywności i walki z sarmatyzmem. Nigdy, ale to nigdy cechą pannordatyzmu nie była nienawiść do Sarmacji. Nie wiem w ogóle skąd wysnułeś taki wniosek. To ideologia pokoju, dialogu i zjednoczenia czyli czegoś, czego jak widać kandydat nie rozumie. Śmieszne jest jednak to, że zarzuca się nam "obsesję na punkcie aktywności", a z drugiej strony mówi o "wyższości winkulijskiego contentu, bo jest lepszy".
I to ogólnie tyle. Zapraszam do dyskusji i wyrażania własnych opinii i odczuć ?











