
Na Orientyce ukazał się dzisiaj niejaki Jamestix, reklamujący pigułki bez recepty w jakimś dziwnym języku. Pachnie od niego blachą. Ale spójrzcie państwo na tę flagę jaką ma wymalowaną. To zielono-czerwono-zielony. A jak się przyjrzeć bliżej - to nawet jest napisane, że to kiriański model!
Tubylcy wyrzucili go na wysypisko. Ale lokalizacja mówi już coś innego. Chyba udał się teraz na Austro-Węgry?
A spójrzcie na jego talent liryczny:
We’ve (sic) all been there: running around because the right pill is nowhere to be found.
Sometimes prices are crazy, sometimes the shelf is empty, and sometimes you end up frustrated.
Sometimes prices are crazy, sometimes the shelf is empty, and sometimes you end up frustrated.
Czy władze Monarchii wiedzą coś o tym osobniku?

