Kiriowie!
Zbieramy się dziś, by cieszyć się i radować w wielkim weselu, gdyż nadciąga czas trzeciego roku odrodzenia Wiary Kirymowej w jej oryginalnej, zhierarchizowanej formie. To już trzy lata odkąd odzyskaliśmy Świętą Ziemię Marsylię, trzy, od kiedy w Marsylii zaświecił nam ponownie Patryjarha-Patriarcha, a na tronie w Kirianopolu pojawił się Konsul-Imperator. Kirym Trzeci, Kirym Kapłańsko-Królewski, który przed owymi trzema laty pomagaliście i wy tworzyć, ma się dobrze i wciąż rośnie. Kirioświat, ulokowany w sercu Kontynentu Północnego, a częściowo również i na jego krańcach wschodnim i zachodnim okrzepł już, utrwalił się w świadomości Ludu. Stworzyliśmy nowe zgromadzenie Kiriów, a tym razem udało się tego dokonać skutecznie. Wielka Wędrówka została zakończona.
Nie tylko przecież Czerwoni Kiriowie trwają z nami i z Patriarchatem Marsylii w komunii wieczystej; po odzyskaniu czcigodnej Ojczyzny posłaliśmy nasze statki na wszystkie krańce globu, nauczając narody - tak jak polecił nam Pan, Bóg Kirymu tak wiele tysiącleci temu. W niektórych krajach kiryzm pojawił się w tych latach jako kontynuacja dawnych misji, wysyłanych jeszcze w średniowieczu, albo wcześniej, w latach Wojen Świetlistych. Dla większości ludzi nasza wiara to jednak rzecz nowa, świeże spojrzenie na stare problemy, choć czerpiące z starożytnej mądrości, dawno skrywanej w księgach owego ludu wędrownego, gromionego i poniższego przez kolejne pokolenia, by teraz własne imperium odnowić, a gromić nie bezbronnych, ale własne grzechy, samym sobie być sędziami. Stało się tak, że w coraz większej ilości kręgów zagranicznych kiryzm jest co najmniej znany i rozpoznany, wśród niektórych istnieje nawet jakiś nim zainteresowanie. Nie oszukujemy się jednak: prawdziwe ogarnięcie całego świata przez spirytusowizm może nastąpić dopiero wtedy, gdy przetłumaczymy cały Wieloksiąg z języków oryginalnych - ognistego, starokiryjskiego, kiryjskiego, języków wędrownych - na mowę wspólną.
Pod tym względem również mamy powody do dumy. Państwo Kościelne zdołało skontaktować się z setkami wybitnych kiryjskich uczonych rozproszonych po całej Vadmie, z pomocą których przetłumaczyliśmy i tłumaczymy nadal kolejne zdania, wersy, fragmenty, rozdziały i księgi Wieloksięgu, dokładając przy tym wszelkich starań, aby jak najdokładniej oddać sens, który pod napływem Ducha Bożego w naszych pismach zawarli autorzy natchnieni. Mogę z radością ogłosić, że znaczna część Księgi Początku, a więc najważniejszego elementu i serca całej historii Ludu, została już w całości przetłumaczona i spodziewam się, że do czwartej rocznicy zostanie oficjalnie oddana do użytku wiernych, stanowiąc doskonale narzędzie poznawania Boga i nas jako ludzi, czynów przeszłości i proroctw przyszłości, tak dla wierzących, jak dla innowierców o otwartych umysłach miłujących Prawdę.
Wiemy wszyscy, czemu trzy lata temu na ową noc wyznaczyliśmy ponowne zawiązanie Przenajświętszego Kościoła Kiryjskiego. To Noc Prokrastynacji, ta sama, podczas której wiele wieków temu, przepędzona z Reala, schroniła się w Mirkoświecie Moehilijskim, wpływając stamtąd na losy Pierwszego Kirymu i sprowadzając go na drogę zła i zepsucia, z której nie podniósł się jeszcze przez pokolenia całe. Tej to nocy chmary całe duchów przeklętych przez same siebie, tych z dusz, które nie zdołały się jeszcze pogodzić z faktem swojej śmierci, ograniczenia własnych sił i ostatecznego triumfu Jahwe, przelatuje nad wszystkimi krainami ludzkimi, siejąc w nich mrok i niepokój. Wiele ludów pogańskich i barbarzyńskich, nawet i bez styczności z Wiarą Kirymową zauważyłi tą zależność, lecz ze strachu poddało się cieniom, nazywając to wolnością. Nawet i dziś powszechne w Mikroświecie jest hołdowanie prymitywnym kultom przodków, świętując w tę właśnie noc mrok, zło, niepokój, pierwotność, beznadzieję i śmierć. My tej nocy świętujemy jasność, dobro, pogodność, supernaturalizm, nadzieję i życie.
By się przeciwstawić tym duchom złym i ich, często nieuświadomionym, poplecznikom, żeby położyć przeciwwagę dla tradycji wkroczenia Sprzeniewierzonej, ustanowiliśmy lat temu trzy własną tradycję, tradycję ponownego wkroczenia Myikry do świadomości Kiriów, decyzji tej w żadnej mierze nie żałujemy.
Wiemy, że żyjemy w czasach ostatecznych, widzieliśmy jak proroctwa kiriokaliptyczne wstępne zostają spełnione na naszych oczach. Nie wiemy, kiedy nastąpi faktyczna Nowa Kiriokalipsa oraz Koniec i nie wolno nam ulec słodkim podszeptom herezji azahielnickiej, kuszącą, by poddać się myśli o rychłym zakończeniu wszelkich trudów. Kiriokalipsa będzie wtedy, kiedy nikt nie będzie się tego spodziewał, nie zaś wtedy, gdy każdy o tym mówi. Do tego czasu Przenajświętszy Kościół będzie pełnić swoją służbę nadal, będąc opoką skarbnicą wiedzy dla wierzących, a wołającym z klasztoru na szczycie wzgórza dla tych, którzy wciąż jeszcze nie uwierzyli. Taka jest nasza Misja, po to zostaliśmy tu zgromadzeni.
Szczęśliwego trzylecia i niech Jahwe będzie z wami.