Jeżeli ktoś umrze i zostanie uznany za zmarłego, a następnie zmartwychwstanie to uznaje się, że jakby na nowo się narodził, i nie może utrzymać swojego majątku, godności, tytułów, urzędów, które wygasają w momencie śmierci.
Ta uchwała ma na celu regulacje kwestii ludzi, którzy wstali ze zmarłych i istnieją na razie w jakimś limbie prawnym. Więc ten... ogłaszam debatę do dnia 25 lutego włącznie.
Z całym szacunkiem, ale to co ostatnimi czasy dzieje się w gmachu wysokiej izby jest delikatnie mówiąc żenujące - kiedy rok temu przedstawiłem projekt Kodeksu Cywilnego, fakt faktem bardzo prowizorycznego i być może w tej materii niedopracowanego, to wnioskodawca powyższej uchwały pisał "...i komu to przeszkadzało?" w kontekście tego, że chociażby kwestie zawartych w ZW małżeństw miały być regulowane na podstawie tego kodeksu, a nie wewnętrznych przepisów wspólnot wyznaniowych (czasami nawet nieuznawanych przez państwo) dając do zrozumienia, że tego typu regulacja prawna nie ma racji bytu w Związku Winkulijskim, a przynajmniej tak to zostało przeze mnie odebrane. Dzisiaj obecny rząd zamiast wziąść się do roboty i przedstawić jedną poważna regulacje z zakresu prawa cywilnego, a ostatnie uchwały rządu tylko umocniły mnie w przekonaniu, że to rozwiązanie jest absolutnie konieczne, to woli uprawiać kazuistykę ad hoc, czyniąc to w dodatku z ominieciem środków przewidzianych w konstytucji - uchwała Folkstagu nie jest aktem powszechnie obowiązującego prawa w przeciwieństwie do USTAWY (art. 31.), Mniejsza z resztą o to - wnoszę o odrzucenie przez wysoką izbę powyższego projektu, jako szkodliwego ekscesu dla naszej mysli prawniczej, który daje przyzwolenie na inflacje prawa - nie możemy dopuścić aby kwestie z zakresu prawa cywilnego materialnego regulowało 50 jednozdaniowych i pozakostytucyjnych uchwał, zamiast jednego solidnego kodeksu cywilnego.
Ostatnio zmieniony 23 lut 2026, 23:11 przez Erik Otton von Hohenburg, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:pop
Należy zauważyć, że w projekcie nie zostało uwzględnione ani vacatio legis, ani tym bardziej to czy akt ma charakter retrospektywny czy też nie, co dodatkowo powoduje jeszcze większy chaos w wykonywaniu prawa, co jest bardzo zabawne biorąc pod uwagę, fakt iż obecny rząd miał zamiar upraszczać rzekomo "absurdalnie skomplikowane" zawiłości prawa winkulijskiego, tymczasem samemu proponuje akt prawny trudny zarówno do klasyfikacji jak i interpretacji i to wszystko zdołał zamknąć w jednym zdaniu!
No wolę uprawiać kazuistykę ad hoc, bo w kodeksie i tak się nie da wszystkiego przewidzieć. Lepiej stosować namyśleć się co jest najlepsze i potem stosować to jako precedens. To normalne, że pojawia się jakaś sytuacja, i tu powstaje jakaś odpowiedź, która następnie będzie precedensem dla innych tego typu spraw. Folkstag jest tu trochę bardziej jak sąd, a to takie jakby case law.
Co do uchwały/ustawy - to jak będzie nowa konstytucja to w zasadzie nie będzie już rozróżnienia tutaj, różnica zostanie chyba tylko w nazwie.
Po pierwsze nie gdy wejdzie, tylko jeśli wejdzie w życie nowa konstytucja. Po drugie nawet jeśli wejdzie, to do tego czasu działamy w myśl konstytucji z roku 2024.
Tak, w kodeksie owszem nie da się wszystkiego przewidzieć, tylko że w takim wypadku wystarczy zgłosić propozycje nowelizacji kodeksu ew. zastosować prawo zwyczajowe (realny kodeks karny RP), nie potrzeba do tego kilkunastu aktów prawnych, w których każdy będzie się gubić.
I jeśli mam być szczery, to po śmierci von Wattzaua, to wszystkie te v-śmierci są dla mnie dziecinadą, którą my jako państwo nie powinniśmy wogóle uznawać chociażby z szacunku dla mikronautów, którzy naprawdę nie żyją i potem na poważnie traktować jakieś debilne zmartwychwstania, jeśli już musimy iść w kazuistykę, to niech znajdzie się więc zapis, że nie uznajemy żadnych samobójstw czy innych tego typu zabaw i tr