Piotr Suworow pisze: 03 cze 2026, 17:22Mówiąc o fikcji miałem na myśli zbyt duże połacie zajmowane przez państwa czysto narracyjne.
Myślę, że dla spójności narracyjnej warto, aby państwa narracyjne wypełniały pustkę po realnie upadłych państwach. To, że jakieś mirki przestały być aktywne, nie oznacza, że cała kultura, język i religia przez nich rozwijana zniknęła z Pollinu. Dawne państwa wywierały wpływ na losy obecnie żyjących mirkonacji. Narracjokracje ułatwiają też powstawanie nowych funkcjonalnych państw, bo noffi mogą łatwiej zapoznać się z historią i obecną sytuacją regionu. A jak ktoś chce zrobić państwo i jego kulturę całkowicie oderwaną od przeszłości, to może usypać coś nowego na Ijużu i zacząć z czystą kartą. Na Pollinie każdy znajdzie coś dla siebie.
Arcydemon wojny, Khorne, wybuchł tak wielkim gniewem na moje proroctwa, że sama jego aura wściekłości wgniotła mnie z impetem w ziemię. Siła uderzenia była tak potężna, że przebiłem się na samo dno lądolodu, na którym stoi stolica Imperium Chaosu. Odnalazłem się wówczas w lochach Khorna, gdzie orędownicy pokoju, spokoju i przyjaźni byli doprowadzani do obłędu niewyobrażalnymi torturami. Widziałem cele więzienne zbudowane z czystej energii nienawiści, w których wszystkie kąty miały więcej niż 180 stopni, a i tak tworzyły jakimś cudem zamkniętą przestrzeń. Samo patrzenie na te oszalałe struktury wywoływało we mnie niewyobrażalne cierpienie, nie wspominając o rzeczach, którym poddawani byli osadzeni - na samo ich wspomnienie skręcam się z bólu.