Swoją drogą, jestem zawiedziony tym, że Andrzej Płatonowicz Ordyński, z którym rozstawaliśmy się w zgodzie w momencie jego odejścia z Bialenii, wyraził poparcie dla tego pólgłówka Pawłowa.
- Iwan Pietrow
Cóż, owszem, rozstaliśmy się w zgodzie, ale już po kilku dniach pisałeś o jakichś urojonych protestach moich zwolenników, które rzekomo były krwawo tłumione:
- http://spolecznosc.bialenia.org.pl/showthread.php?tid=3272
- http://spolecznosc.bialenia.org.pl/showthread.php?tid=3275
Wtedy to olałem, uznając za element (niezbyt udanej) narracji i licząc, że Ci przejdzie złość.
Tymczasem 23 czerwca, a więc kwartał po moim odejściu, napisałeś:
W tej krytycznej dla naszego państwa sytuacji, kiedy odwrócili się od nas i zdradzili nas jego najsławniejsi synowie, musimy podjąć zdecydowane kroki ku uratowaniu jego istnienia
9 lipca miał miejsce kolejny atak:
Bialenia wymaga naprawy. Kryzys, który zaczął się kilka miesięcy temu i trwa do dzisiaj jest bowiem świadectwem tego, że system wypracowany przez ostatnie lata nie sprawdził się. System ten doprowadził do tego, że pewne osoby zaczęły uznawać Bialenię za własną piaskownicę. Próba zmiany tego stanu rzeczy spotkała się wręcz z histeryczną reakcją tych osób i ich odejściem.
Samooczyszczenie się Bialenii, jak ja to nazywam, było w mojej ocenie pozytywnym wydarzeniem. Pokazało ono bowiem prawdziwe oblicze osób uznających się za Ojców Założycieli Bialenii. Pokazało, że są to hipokryci, którzy za nic mają sobie dobro naszego kraju.
Więc jeżeli ktoś ma uzasadnienie do bycia zawiedzonym, to jestem to ja. Nie dziw się, że nie będę Ci sprzyjał, jeśli przy każdej okazji mnie niesprawiedliwie oczerniasz









