Wśród protestujących w Achkiv jest między innymi dwudziestoczteroletnia Jagoda, która nie kryje się ze swoimi lewicowymi poglądami. Uważa, że ustawa stwarza ryzyko, iż osoby o takich przekonaniach, w tym ona sama, mogą być wezwane przed Komisję: - Tak naprawdę tam nie ma żadnych kryteriów. Co to są te "wpływy zdradzieckie"? Oni w ustawie zaliczają do tego m.in. "dezinformację". Czyli co? Jeśli zamieszczę post z jakimś sloganem lewicowym (a jak wiadomo ZKRR też jest państwem lewicowym), to uznają mnie za wroga publicznego? Przecież to jest Orwell!
Jednak wśród protestujących są też starsi ludzie, między innymi sześćdziesięcioletnia pani Bogumiła, która w ostatnich wyborach głosowała na Koalicję Konserwatywną. - Ja tam za lewactwem nie jestem i ZKRRów nie lubię, ale na miłość boską - co to ma być? Oni chcą zwalczać komunistów, a sami się zachowują jak oni! Komuchy też mieli trójosobowe komisje, które wydawały wyroki - to samo chcą oni zrobić.
Protestujący domagają się odrzucenia ustawy w głosowaniu albo zawetowania jej przez Prezydenta Henrykowskiego. Do Pałacu Prezydenckiego miała dzisiaj wyruszyć delegacja środowisk prawniczych, która ma przedłożyć list otwarty ws. ustawy.

Protesty w Achkiv
